Budynek przy Rynku 13 i ul. Słowackiego w Skawinie w zbiorowej pamięci mieszkańców
Jedna stara fotografia wystarczyła, by uruchomić lawinę wspomnień. Zdjęcie skawińskich „sukiennic” – narożnego budynku przy Rynku 13 i ul. Słowackiego – stało się punktem wyjścia do niezwykle bogatej dyskusji mieszkańców Skawiny. Z rozmów wyłonił się obraz miejsca, które przez dziesięciolecia było czymś znacznie więcej niż tylko parterowym budynkiem z początku XX wieku.
Budynek i jego początki
Kamienica została wzniesiona na początku XX wieku, na rzucie odwróconej litery „L”. Przed II wojną światową należała do rodziny Ludwikowskich. Była obiektem parterowym, dwutraktowym, ośmioosiowym układzie elewacji. Przez lata pełniła funkcję handlowo-usługową, wpisując się naturalnie w rytm rynku małego miasta.
Jak pisała Pani Irena, powołując się na opracowanie Adama Rybki i Michała Krupy (2016), budynek ten w 1996 roku został rozbudowany o dwie kondygnacje, co – zdaniem autorów – pozbawiło go wartości zabytkowych i zaburzyło architektoniczny ład rynku.
Masarnia Kubicy – serce budynku
Najczęściej powracającym wspomnieniem była masarnia Pana Kubicy, funkcjonująca tam jeszcze przed wojną.
„Babcia opowiadała mi, że w czasie wojny, gdy na kolej były naloty, chowała się z rodziną Kubiców w piwnicy tej masarni.” (Pan Piotr)
Piwnice pod masarnią zapisały się w pamięci mieszkańców jako rozległe, sklepione korytarze, prowadzące aż pod sąsiednie budynki. Jak wspominał Pan Piotr, wejście znajdowało się od strony ul. Krzywej, a korytarz miał łukowe sklepienie i znaczną wysokość.
Co było „najbardziej po prawej”?
Najwięcej emocji wzbudziło pytanie: co znajdowało się w ostatnim lokalu po prawej stronie budynku w czasach, gdy wykonano fotografię?
Z relacji mieszkańców wyłania się kilka odpowiedzi, zależnych od okresu:
Fryzjer
Wielu rozmówców wskazywało na zakład fryzjerski:
- pracowała tam „bardzo miła pani Marysia”,
- właścicielem był Pan Żarnowski.
Mała gastronomia
Pojawia się też postać Wieśka Mrożka, który prowadził:
- jeden z pierwszych w Skawinie punktów gastronomicznych,
- serwował frytki,
- w lokalu stały popularne w latach 70. i 80. flippery.
Handel i usługi
Z kolei Pan Stanisław szczegółowo odtworzył układ lokali:
- po masarni Kubicy – zakład szklarski Wójcika,
- następnie Jasiński – naprawa rowerów,
- dalej sklep spożywczy Janika,
- oraz trafika (gazety, papierosy).
W późniejszych latach jeden z lokali wynajął Walter Hoinkis, prowadzący sklep z pasmanterią:
- nici,
- guziki,
- drobne dodatki krawieckie,
- a nawet obuwie.
„Byłam panienką, mama szyła, więc często tam chodziłyśmy po nici i guziki.” (Pani Halina)
Społem, „Ósemka” i codzienność PRL-u
Dla młodszych pokoleń budynek kojarzył się głównie ze sklepem PSS Społem, potocznie nazywanym „Ósemką”.
„Gdy byłem dzieckiem, robiłem zakupy w sklepie PSS Społem.” (Pan Przemysław)
Jak zauważył Pan Henryk, główne wejście do budynku prawdopodobnie znajdowało się w miejscu, gdzie później umieszczono napis „Społem”. Sklep mięsny przez wiele lat prowadzili tam m.in. państwo Fidzińscy i Różyccy.
Spór o przebudowę i sens zachowania historii
Dyskusja przerodziła się w refleksję nad sensem ochrony starej architektury. Dla jednych była to „tania zabudowa bez większej wartości”, dla innych – nośnik pamięci i lokalnej tożsamości.
Miejsce, które żyje w pamięci
Niezależnie od ocen architektonicznych, jedno nie ulega wątpliwości: budynek przy Rynku 13 był przez dziesięciolecia żywym organizmem miasta. Skupiał handel, usługi, codzienne spotkania i wojenne dramaty. Tworzyli go ludzie – rzeźnicy, fryzjerzy, sklepikarze, klienci – a nie same mury.
Jak trafnie podsumował jeden z uczestników dyskusji:
„Klimat robią ludzie i czas.”
I właśnie ten klimat, utrwalony w zbiorowych wspomnieniach, okazał się trwalszy niż jakakolwiek elewacja.
ŹRÓDŁO Grupa na FB Dawna Skawina: https://www.facebook.com/groups/256853687446505/posts/738242989307570/