Wypadek, do którego doszło na przejeździe kolejowym w Skawinie, zapisał się na długo w pamięci mieszkańców. 24 lutego 1988 roku elektryczny zespół trakcyjny EN71-003 zderzył się z dźwigiem samochodowym typu Star 660, należącym do firmy Energoprzem. Skutki były bardzo poważne – jednostka EN71-003 została całkowicie zniszczona i nigdy już nie wróciła do eksploatacji.
Spory o datę – 1986 czy 1988?
Wielu świadków i mieszkańców Skawiny przez lata różnie zapamiętywało ten dzień. Część osób była przekonana, że katastrofa wydarzyła się w 1986 roku. Jednak ostatecznie potwierdzono, że prawidłowa data to 24 lutego 1988 roku. Wskazują na to zarówno relacje świadków, jak i archiwalne artykuły prasowe, a także dokumenty kolejowe, w których wykazano skreślenie jednostki EN71-003 po tym zdarzeniu.
Okoliczności wypadku
Według relacji pracowników Energoprzemu, do którego należał dźwig, dróżniczka nie zamknęła przejazdu kolejowego. To doprowadziło do tragedii. Wspominano również, że tylko dzięki temu, iż wagony po zderzeniu wpadły na bocznicę i stanęły „dęba”, nie doszło do jeszcze większego dramatu – mogły bowiem uderzyć w pobliskie domy.
Na miejscu szybko zjawiły się karetki, policja i prokuratura. Ruch samochodowy był kierowany przez funkcjonariuszy i ormowców, a część pojazdów zawracano w okolicach kościoła.
Relacje świadków
Wypadek oglądało wielu mieszkańców Skawiny – zarówno dorośli, jak i dzieci wracające ze szkoły. Wielu do dziś pamięta widok stojących dęba wagonów i akcję ratunkową. Niektórzy wspominają, że rannych było kilkanaście osób, inni mówią nawet o osiemnastu poszkodowanych, jednak brak jednoznacznych danych o liczbie ofiar.
Świadkowie podkreślają, że kierowca dźwigu przeżył tylko dlatego, iż w wyniku zderzenia oderwała się kabina. Gdyby nie to, nie miałby żadnych szans na uratowanie życia.
Skutki i znaczenie wypadku
Katastrofa z 1988 roku uświadomiła mieszkańcom i władzom, jak niebezpieczny był ruch na przejeździe kolejowym w Skawinie. Pociągi z Krakowa stały w długich szeregach, a samochody czekały godzinami, aż dróżnik otworzy szlabany. Zdarzało się, że kierowcy gotowali wodę na herbatę podczas postoju.
Wypadek ten przyspieszył decyzję o budowie wiaduktu, który powstał w latach 90. i całkowicie zmienił układ komunikacyjny tej części miasta.
Pamięć o wypadku
Dla wielu skawinian to wydarzenie pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych wspomnień z końcówki lat 80. Dziś, dzięki wiaduktowi, przejazd przez tory jest bezpieczny, ale wspomnienie tamtej katastrofy wciąż żyje w opowieściach mieszkańców.
źródło: Grupa na Facebooku, DAWNA SKAWINA
https://www.facebook.com/groups/256853687446505/posts/337364842728722
