Kultura

Za kulisami „Gromady”: Anegdoty i reakcje mieszkańców na prapremierę filmu

Aniela Robak, z przejęciem opowiadając o filmie, wspomniała: „Jakiem teraz niedawno pojechała do Łodzi dokręcać zdjęcia, to przez żarty napisałam mężowi, że… praca w filmie tak mi się spodobała, że zostaję w Łodzi 'za artystkę’. Mój stary tak się wystraszył, że zaraz zatelegrafował, abym wracała…!”


Wspominano ze śmiechem, jak urzędnik z powiatu pomylił makietę chaty z prawdziwym domem. Dobijał się do drzwi przez kwadrans, a gdy w końcu szarpnął klamkę, wylądował w szczerym polu!


Władysław Pocięgiel opowiadał, jak nie chciał dać się uszminkować, bo uważał to za „niepoważne” dla gospodarza. Sebastian Kapłon śmiał się, wspominając skok do wody, by grać wyciąganie topielca.


Reżyser Kawalerowicz podzielił się historią o Stanisławie Okarlę, odtwórcy roli średniaka. Okarło bardzo chciał grać, ale miał problem z zapamiętaniem tekstu. Co zrobił? Wypisał swoją rolę kredą na drzwiach stodoły i młócąc zboże, uczył się tekstu godzinami! Co ciekawe, roli nauczyła się cała jego rodzina, oprócz… samego Stanisława! W końcu Kawalerowicz zgodził się, by Okarło mówił własnymi słowami, co okazało się najlepszym rozwiązaniem.


Walczykowa, grająca Wojciechową, opowiadała: „Dla mnie było to wielkim zaszczytem, że jako pierwsza kobieta-chłopka grałam jedną z głównych ról w filmie 'Gromada’”. Dodała, że nie lubiła swojej postaci, bo była kłótliwa i chciwa, a serce jej się krajało, gdy musiała w filmie bronić ręki córki przed biednym Pawłem, chcąc wydać ją za bogatego młynarza. Walczykowa zdradziła też, że w młodości marzyła o teatrze i grała w amatorskim zespole w Skawinie, ale dopiero film dał jej szansę na spełnienie marzeń na starość.


Prapremiera „Gromady” w Skawinie i reakcje publiczności na ekranie


18 kwietnia w kinie „Junak” w Skawinie odbyła się uroczysta prapremiera „Gromady” dla mieszkańców Radziszowa. Sala była wypełniona po brzegi i było gwarno. Gdy na ekranie pojawiły się pierwsze sceny, publiczność zareagowała żywiołowo: „O…! O…! Stodoła Ożogów! Patrzajcie, a teraz wchodzi Lupa… Ale mu wąsy przyprawili…” Wszyscy z entuzjazmem rozpoznawali siebie i swoich sąsiadów na dużym ekranie.
„Uważnie śledzili chłopi Radziszowscy „swój film”. Żywo reagowali na wszystko, co działo się na ekranie.”

Dyskusja po filmie – pochwały, krytyka i oczekiwania na przyszłość


Po projekcji wywiązała się ożywiona dyskusja. Padło wiele pochwał i słów uznania, ale nie zabrakło też krytycznych uwag.


Jeden z widzów zapytał: „No dobrze, ale ja jednej rzeczy nie umiem zrozumieć. Dlaczego zamiast robić sztuczne oddychanie wyciągniętemu właśnie z wody topielcowi, wszyscy naradzają się, jakby ukarać kułaka młynarza — sprawcę nieszczęścia…”
Młoda dziewczyna, czerwieniąc się, zauważyła: „Dlaczego w 'Gromadzie’ nie ma prawie nic takiego z 'sercowych spraw’? Przecież na wsi nie tylko chodzi się na zebrania i zbiera snopy z pól.


Karol Ocetkiewicz, odtwórca jednej z głównych ról, zabrał głos: „Towarzysze i obywatele — mówił — my przed wojną filmów o wsi nie oglądaliśmy. Oglądaliśmy za to filmy o 'państwie’. O tym jak się bawili, jak mąż zdradzał żonę, żona męża. O tym, jak pięknie mieli w salonach, jak sobie żyli beztrosko z tego, co na nas złupili. A dziś obejrzeliśmy film, którego bohaterem jest nasza wieś. Nasze chłopy, baby, dzieciaki. Dzieje się to wszystko w naszych zwykłych chatach, dotyczy naszych codziennych spraw…”
Stanisław Karaś, przewodniczący miejscowego LZS-u, żartobliwie podsumował: „Najgorsze, że teraz, po wyjeździe ekipy, nie mamy z kim grać w piłkę nożną”.
Filmowcy skrzętnie notowali wszystkie uwagi, zarówno pozytywne, jak i krytyczne, z myślą o przyszłych projektach. Jeden z dyskutantów wyraził oczekiwanie na kolejny film, tym razem o polskiej wsi spółdzielczej.


Duma i sympatia – podsumowanie wieczoru


Dyskusja trwała długo w noc, angażując zarówno chłopów, jak i robotników z pobliskich Zakładów Przetworów Zbożowych. Z wypowiedzi przebijała duma z „Gromady” jako wspólnego dzieła, troska o jego jakość i sympatia do filmowców.


Źródło:

Domena publiczna
Autor: Adam W. Wysocki
Życie Warszawy. R. 9, 1952 nr 96=2650 (22 IV)
Instytut Prasy „Czytelnik”
Digitalizacja i udostępnienie: Bibliot

Możesz również polubić…